DLACZEGO JEMY, SKORO NIE JESTEŚMY GŁODNI?

Moim gościem jest Emilia Kaznowska trener osobisty, psychodietetyk, instruktor jogi. Od wielu lat skutecznie odchudza dorosłych i dzieci, łącząc terapię DM, trening i zmiany nawyków żywienia. Obecnie kończy psychologię kliniczną dzieci i młodzieży.

Dlaczego ludzie tyją?

Pomijając jednostki chorobowe i czynniki genetyczne to w głównej mierze problem postępu cywilizacyjnego. Permanentny brak ruchu i nasze zajadane emocje - to nam dziś szkodzi najbardziej. Problem nadwagi i otyłości jest złożony. Zapominamy, że jedzenie należy do czynności fizjologicznych, mamy jeść, żeby żyć, nie odwrotnie. Bardzo rzadko dziś w czasie dobrobytu i cywilizacji jemy z głodu.
 

Odzyskiwanie kontroli nad procesem jedzenia, np. powrotu do swojej pierwotnej wagi sprzed lat, w której dobrze się czuliśmy, jest trudne.  Wymaga wielu zmian, przewartościowań, poświęceń. Otyłość to choroba przede wszystkim głowy i duszy, a nie żołądka jakby się mogło wydawać.
 

Otyłość dotyczy dziś wielu, w  tym niestety coraz częściej dzieci.

Ludzie, którzy do mnie trafiają najczęściej podjęli już decyzję, chcą coś zmienić. Lub przychodzą z kimś, kto ma problem, tak jest w przypadku dzieci. Często zdarza się, że opiekunowie przyprowadzają dziecko i mówią - proszę je naprawić, nie chce się ruszać, chce jeść tylko słodycze i chipsy. Tu problem nie dotyczy tylko dziecka, potrzebna jest praca całej rodziny.
 

Nasze dzieci czerpią przecież wzorce przez obserwacje, uczą się świata, naśladując dorosłych. Jeśli ten wzorzec jest zaburzony, nie oczekujemy, że dziecko 10-letnie znajdzie w sobie wystarczającą motywację do samodzielnej zmiany. Później już tak. Nastolatkowie sami zauważają problem, sięgają do szybkich rozwiązań, drastycznych diet, tabletek. Cierpią na depresję, anoreksję, kompulsywne objadanie się. Nie radzą sobie z jedzeniem - a chcą być szczupli. Wcześniej nikt jednak nie zadbał w domu o dobre nawyki, wystarczającą porcję ruchu, najlepiej wspólnie. Zwróćcie uwagę, jak często jedzenie to karta przetargowa - nagradzamy dzieci słodyczami, na zły humor proponujemy lizaka, babcia swoją miłość okazuje podwójną porcją obiadu. Dorośli często nie są tego świadomi – odkrywają to dopiero w trakcie terapii. Ta wiedza bardzo pomaga w naszej wspólnej pracy.
 

Mówisz często, że nie istnieje stała zmiana, że kontrola swojej wagi, przyzwyczajeń to ciągła praca, przez całe życie. Nie demonizujesz trochę?

Nie. Trzeba zdać sobie sprawę, że otyłość jest chorobą i jest uzależnieniem, i że to poważna sprawa, szczególnie w przypadku dzieci. Do tego nałóg jedzenia jest specyficzny, bo nie można go wyeliminować do zera. Musimy jeść, żeby istnieć. Warto pamiętać, że tkanka tłuszczowa zgromadzona w dzieciństwie, pozostaje na zawsze, i to na naszym twardym dysku. To, co nagromadziliśmy wychodzi potem, gdy mamy 30-40 lat. Jeśli wracasz do swoich nawyków, podjadasz, komórki tłuszczowe pamiętają - tyjesz, pojawia się znany nam wszystkim efekt jojo. I tak  w kółko.
 

My sobie naprawdę nie zdajemy sprawy, że to nie chodzi o wygląd, a zdrowie. Otyłość to choroba: u dzieci to zaburzenia rozwoju, zaburzenia postawy, wszystkie związane z tym powikłania, nadciśnienie, cukrzyca, które później zamieniają się w  choroby krążenia, zaburzenia hormonalne. Otyłość powoduje np. przyśpieszone dojrzewanie, zaburzenia miesiączkowania, w życiu dorosłym problemy z zajściem w ciążę. A to kropla w morzu.
 

Łączysz terapię, psychodietetykę, z treningiem, do tego joga. Opowiedz o drodze.


Pierwszą osobę odchudziłam w 1996 roku. Byłam wtedy instruktorem fitnessu w czasach, kiedy w Polsce temat zdrowego stylu życia dopiero raczkował. Moja przyjaciółka od lat borykała się z nadwagą i otyłością. To na niej przeprowadzałam swoje doświadczenia i kulinarne, i sportowe, podążała za mną na każdy trening. Na tyle byłyśmy ze sobą zżyte, że ufała mi w kwestii żywienia i treningu. Osiągnęła swój cel, zrzuciła 20 kg, krótko później poznała męża, ma dwoje dzieci.
 

Na przestrzeni lat okazało się, że sama wiedza o sporcie to trochę za mało. Zauważyłam, że ludzie mają większy problem  w głowie niż w ciele. Analizując to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, a zwłaszcza jak tam pracuje się z ludźmi z nadwagą i otyłością, zobaczyłam, że sport to tylko wspieranie, taka ścieżka pomocy do prowadzonej psychoterapii. W przypadku otyłości, by w ogóle rozpocząć jakiekolwiek działania, potrzebne jest rozpoznanie i postawienie diagnozy. Po wykluczeniu różnych jednostek chorobowych, najczęściej pojawia się szereg innych problemów: brak zaspokojenia różnych potrzeb, kompleksy, problemy z dzieciństwa, różne nasze słabości.
 

Największym sukcesem jest moment, w którym uda się dokładnie określić powód, dla którego jemy. Wtedy możemy rozpocząć pracę. U mnie odbywa się to na dwóch ścieżkach. Pierwsza to odzyskanie kontroli nad procesem jedzenia. W swojej pracy terapeutycznej wykorzystuję metodę dialogu motywacyjnego, która narodziła się w Stanach i głównie była używana w leczeniu uzależnień, przede wszystkim od alkoholu i od narkotyków. Szybko okazało się, że sprawdza się ona również tu. Druga ścieżka - gdy znamy już powód – to rozpoczęcie pracy. Bo nie jest tak, że każdy jest niewolnikiem jedzenia. Czasami jesteśmy leniwi, znudzeni, zmęczeni, mamy słabą motywację. Wtedy trzeba taką osobę pociągnąć za uszy, dać jej wiarę, że jest w stanie odzyskać siłę. Czyli poza wsparciem psychologicznym przygotować cały plan treningowy, plan żywieniowy, konkretne narzędzia do pracy.
 

Z moich doświadczeń jasno wynika, że połączenie terapii, treningu, zmian żywieniowych i indywidualne wsparcie przynosi najlepsze efekty. Dobrze znam swoich podopiecznych, wiem, jaki styl życia prowadzą, jakie mają potrzeby, z czym się borykają na co dzień, gdzie leży geneza ich otyłości. To jest największa zaleta mojej pracy – znając dobrze potrzeby danej osoby, jestem w stanie poprowadzić ją naprawdę indywidualnie.
 

Świecisz przykładem i żyjesz według wytycznych, które dajesz swoim podopiecznym. Co Cię motywuje? Czego możemy nauczyć się od Emilii Kaznowskiej?

Trudno przekonywać kogoś do ruchu i zdrowego życia, osobiście tego nie robiąc, nie sądzisz? Staram się żyć zgodnie z tym, czego bym oczekiwała od swoich podopiecznych. Praktykuje jogę, czasami biegam (śmiech), bliskie mojemu sercu są biegi górskie, przy których można doznać więcej wrażeń. Na co dzień truchtam też  z moimi podopiecznymi, ale zdecydowanie mniejsze dystanse. Od lat jestem wegetarianką.
 

Dla mnie motywacją jest smak tego, co czuje się po. Po porannym biegu, po ćwiczeniach, po basenie, po jakimkolwiek wysiłku fizycznym. Burza endorfin pomaga funkcjonować przez cały dzień i to znacznie sprawniej. Nasz umysł jest zdecydowanie bardziej przejrzysty. Problemy, z którymi wychodziło się z domu, nabierają innego wymiaru,  wyraźnie się zmniejszają.
 

Ale największą motywacją są ludzie, którzy do mnie przychodzą, obserwacja zmian, które w nich zachodzą. Niezwykła siła tkwi w człowieku. Każda osoba jest wyzwaniem, tu nie ma schematu, nie ma żadnej powtarzalności i to wychodzi dopiero w faktycznej pracy z człowiekiem. Czasem przychodzi ktoś na chwilę, chce stracić kilka kilogramów, pozornie wszystko gra. A później pojawia się cała masa problemów, pozornie małych spraw, które sprawiają, że ten ktoś nagle czuje się bezradny. A czasem jest odwrotnie, ktoś nawet nie potrafi wyrazić swoich potrzeb, a później okazuje się petardą, z której energię i motywację czerpię również ja.
 

A co mają zrobić ci, którzy próbowali już wielokrotnie i nie wierzą, że mogą coś zmienić?


Poradziłabym, by podeszli do sprawy rzeczowo, zmienili sposób działania i zaufali specjaliście. Jeśli masz cukrzycę, idziesz do diabetologa, jeśli boli cię ząb, do dentysty. Jeśli nie radzisz sobie z jedzeniem, musisz najpierw zdać sobie sprawę, gdzie jest źródło twojego głodu. Często też sami się szufladkujemy, nie dając sobie szans na zmianę. Jeśli wydaje ci się, że coś jest niemożliwe i nieosiągalne, spróbuj skorzystać z wiedzy specjalisty i pozwól mu sprawdzić, czy może ci pomóc. Najczęściej, jeśli ktoś pomoże nam zrozumieć problem, dużo prościej nad nim później pracować. Każdy potrzebuje czasem pomocy, zmiany w myśleniu, nowego kierunku i zawsze indywidualnego podejścia.
 

Dziękuję za rozmowę.


NOTKA BIO: Emila Kaznowska trener osobisty, psychodietetyk, instruktor jogi.  Mama dwójki dzieci. Od zawsze jej największą miłością był zdrowy tryb życia. Z wykształcenia zarządca nieruchomości, skończyła prawo i administrację. Po narodzeniu drugiego dziecka odważyła się postawić na swoją pasję i zamienić ją  w pracę na cały etat. Od wielu lat skutecznie odchudza dorosłych i dzieci, łącząc terapię opartą o DM, trening i zmiany nawyków żywienia. Obecnie kończy psychologię kliniczną dzieci i młodzieży. 

Wywiad z Emilią Kaznowską, źródło: www.mediclou.pl